Jedzenie i picie

Sycylia pachnie cytrusami i lawą 

Między ogniem Etny a bryzą Morza Śródziemnego powstają wina, które zachwycają autentycznością, elegancją i niezwykłym charakterem.

Widok na Etnę ponad winnicami Sycylii

Na Sycylii wszystko wydaje się bardziej intensywne. Światło jest ostrzejsze, morze bardziej błękitne, a zapachy – niemal namacalne. Wystarczy opuścić lotnisko w Katanii, by powietrze wypełnił aromat kwitnących cytrusów, rozgrzanej ziemi i słonej morskiej bryzy. Nad tym wszystkim góruje Etna, najwyższy czynny wulkan Europy, którego dym unoszący się nad szczytem przypomina, że natura wciąż rozdaje tu karty. 

Na tej wyspie nic nie jest przypadkowe. Winorośl od wieków uczy się żyć między ogniem a morzem, czerpiąc z obu żywiołów to, co najlepsze. Być może właśnie dlatego sycylijskie wina mają w sobie coś, czego trudno szukać gdziekolwiek indziej: autentyczność. Jeszcze trzy dekady temu mało kto przypuszczał, że Sycylia stanie się jednym z najbardziej pożądanych regionów winiarskich świata. Dziś butelki z Etny trafiają do kart najlepszych restauracji od Kopenhagi po Nowy Jork, a nazwiska sycylijskich producentów pojawiają się obok największych ikon włoskiego winiarstwa. Nie stało się to jednak z dnia na dzień. To historia wyspy, która przestała próbować być kimś innym i odkryła własną tożsamość. 

Gdzie Afryka łączy się z Europą 

Patrząc na mapę, łatwo zapomnieć, że Sycylia leży zaledwie kilkaset kilometrów od afrykańskiego wybrzeża. To właśnie stamtąd napływają gorące masy powietrza, które latem potrafią podnieść temperaturę do ponad czterdziestu stopni. 

Jednocześnie wyspę z każdej strony otacza Morze Śródziemne. Morska bryza chłodzi winnice, łagodzi upały i pozwala winogronom zachować świeżość. Nad wszystkim góruje Etna – olbrzym, który tworzy własny mikroklimat. Na jej zboczach, położonych nawet tysiąc metrów nad poziomem morza, noce bywają zaskakująco chłodne, a zimą śnieg nie należy do rzadkości. 

To niezwykłe połączenie sprawia, że na jednej wyspie powstają wina o zupełnie odmiennym charakterze. Eleganckie i mineralne na stokach wulkanu. Dojrzałe i śródziemnomorskie na południu. Świeże i słone w pobliżu morza. 

Sycylia nie jest jednym regionem. Jest mozaiką wielu światów. 

Etna – gdzie ziemia wciąż oddycha

Niewiele jest miejsc, w których terroir można dosłownie zobaczyć pod stopami. Na Etnie zamiast brunatnej ziemi widać czarną lawę, bazalt i popiół wulkaniczny. Każda erupcja pozostawia kolejną warstwę skał, a każda z nich tworzy nieco inne warunki dla winorośli. 

Spacerując po tutejszych winnicach, odnosi się wrażenie, że natura dopiero co skończyła pracę. Między rzędami krzewów leżą zastygłe fragmenty lawy, a gleba wygląda, jakby wulkan wciąż miał nad nią władzę. 

Paradoksalnie to właśnie w tak trudnych warunkach powstają jedne z najbardziej subtelnych win Europy. 

Winorośl musi walczyć o każdą kroplę wody, zapuszczając korzenie głęboko między skały. Plony są niewielkie, ale owoce niezwykle skoncentrowane. Dzięki wysoko położonym parcelom zachowują świeżość, której trudno spodziewać się tak daleko na południu Europy. 

Nie bez powodu wielu sommelierów uważa dziś Etnę za jeden z najciekawszych regionów winiarskich świata. 

Nerello Mascalese – elegancja zamiast siły 

Po czerwonych winach z południa Włoch wielu spodziewa się potęgi, wysokiego alkoholu i intensywnej koncentracji. Etna zaskakuje. Nerello mascalese nie próbuje imponować mocą. Zachwyca finezją. Są w nim soczysta wiśnia, granat, dzikie zioła, suszone płatki róż i charakterystyczna mineralność, przypominająca mokry kamień po letnim deszczu. Taniny są szlachetne, kwasowość dodaje energii, a całość pozostawia wrażenie niezwykłej lekkości. To właśnie dlatego degustatorzy tak często przywołują porównania z Burgundią. Nie dlatego, że Nerello mascalese smakuje jak pinot noir, lecz dlatego, że podobnie jak wielkie burgundy potrafi opowiadać historię miejsca, z którego pochodzi. 

Białe wina, które zmieniają wyobrażenie o Sycylii

Dla wielu osób największym odkryciem są jednak białe wina z Etny. Carricante nie epatuje egzotycznymi aromatami. Jest subtelne. Pachnie cytryną, grejpfrutem, białymi kwiatami i świeżymi ziołami. Z czasem rozwija nuty miodu, migdałów i mineralności. To wino przypomina bardziej chłodne regiony Europy niż rozgrzaną słońcem Sycylię. Jest dowodem na to, że wielkie terroir nie potrzebuje chłodnego klimatu, lecz równowagi. 

Druga twarz wyspy

 Po opuszczeniu Etny i skierowaniu się na południe krajobraz stopniowo się zmienia. Znikają czarne skały. Pojawiają się gaje oliwne, migdałowce, pola pszenicy i rozległe winnice skąpane w intensywnym słońcu. Tutaj rodzi się druga twarz Sycylii. Bardziej zmysłowa. Bardziej śródziemnomorska. To właśnie stąd pochodzi nero d’avola – odmiana, która przez lata była symbolem sycylijskiego winiarstwa. Dziś najlepsi producenci pokazują jej nowe oblicze. Zamiast ciężkich, alkoholowych win tworzą eleganckie kompozycje pełne aromatów czarnej wiśni, śliwek, lukrecji i śródziemnomorskich ziół. Coraz większe uznanie zdobywa także frappato. To czerwone wino o niezwykłej lekkości, pachnące malinami, poziomkami i fiołkami, które doskonale pokazuje, że południe Włoch potrafi być równie finezyjne jak północ. 

Smak Morza Śródziemnego

Sycylia nie byłaby jednak sobą bez białych odmian. Grillo, niegdyś kojarzone głównie z produkcją marsali, dziś należy do najbardziej interesujących szczepów całego regionu. Łączy aromaty cytrusów, białych brzoskwiń i ziół z charakterystyczną słoną nutą, którą wielu degustatorów określa po prostu jako smak morza. Catarratto przeżywa prawdziwy renesans, a na wyspie Pantelleria zibibbo daje początek zarówno niezwykle aromatycznym winom wytrawnym, jak i legendarnemu Passito di Pantelleria – jednemu z najwybitniejszych win słodkich świata. To właśnie lokalne odmiany sprawiły, że Sycylia odzyskała własny głos. 

Wino wpisane w codzienność

Na Sycylii wino nie jest luksusem wyjmowanym z piwnicy na specjalne okazje. Stanowi część życia. Towarzyszy długim rodzinnym obiadom, świeżo złowionym sardynkom, grillowanemu miecznikowi, makaronowi z bottargą, caponacie czy arancini kupionym w małym barze na rogu ulicy. Najpiękniejsze w sycylijskich winach jest właśnie to, że nie próbują dominować nad jedzeniem. One wchodzą z nim w relację. Carricante wydobywa delikatność ostryg i owoców morza. Grillo podkreśla smak grillowanych ryb. Frappato świetnie odnajduje się przy tuńczyku. Nero d’Avola doskonale współgra z jagnięciną, dojrzewającymi serami i aromatycznymi sosami pomidorowymi. To kuchnia i wino stworzone dla siebie. 

Powrót do korzeni

Największym sukcesem Sycylii okazało się jednak coś zupełnie innego. Zamiast kopiować Bordeaux, Toskanię czy Napa Valley, producenci zaczęli coraz odważniej opowiadać własną historię. Historię wulkanu. Historię morza. Historię autochtonicznych odmian, które przez wieki dojrzewały właśnie tutaj. Dziś to właśnie autentyczność stała się największym luksusem. W świecie pełnym podobnych do siebie win Sycylia pozostaje sobą. I być może dlatego tak mocno fascynuje. Bo wystarczy jeden kieliszek carricante lub nerello mascalese, by poczuć zapach cytrynowych sadów, usłyszeć szum Morza Śródziemnego i zobaczyć czarne zbocza Etny skąpane w zachodzącym słońcu. To nie jest tylko smak wina. To smak miejsca, którego nie da się pomylić z żadnym innym.