29 grudnia, 2025
Bardot: od ikony do aktywistki. Wspomnienie francuskiej aktorki i działaczki
Wiadomość o śmierci Brigitte Bardot, która nadeszła z Saint-Tropez 28 grudnia, zamyka pewną epokę w historii kultury masowej. Jednak dla samej Bardot, koniec jej życia publicznego nastąpił znacznie wcześniej – w 1973 roku. Przez ostatnie pół wieku funkcjonowała nie jako emerytowana gwiazda kina, lecz jako radykalna działaczka na rzecz praw zwierząt. To właśnie ta druga, dłuższa część jej życia, stanowi o jej realnym dziedzictwie.
Kiedy w połowie lat 70. aktorka ogłosiła zakończenie kariery filmowej, miała zaledwie 39 lat. Decyzja ta, wówczas odbierana jako szokująca, z perspektywy czasu jawi się jako precyzyjnie zaplanowany manewr. Bardot świadomie odcięła się od wizerunku symbolu seksu, by wykorzystać swoją rozpoznawalność do realizacji celów, które uważała za ważniejsze. Jak wielokrotnie podkreślała w późniejszych wywiadach, młodość i urodę oddała ludziom, natomiast resztę życia postanowiła poświęcić zwierzętom.
Punktem zwrotnym w jej biografii była wyprawa do Kanady w 1977 roku. Zdjęcia Bardot na krze lodowej, w towarzystwie małej foki, stały się elementem globalnej kampanii przeciwko polowaniom na te zwierzęta. To wydarzenie zdefiniowało metodologię jej dalszych działań: wykorzystanie siły mediów do nagłaśniania brutalnych praktyk przemysłowych i łowieckich. Nie była to jednak jednorazowa akcja celebrycka. W 1986 roku powołała do życia Fondation Brigitte Bardot. Aby zapewnić organizacji kapitał początkowy, zlicytowała większość swojego majątku, w tym biżuterię, dzieła sztuki i pamiątki filmowe. W 1992 roku francuska Rada Stanu (fr. Conseil d’État) uznała fundację za organizację użyteczności publicznej (fr. fondation d’utilité publique).
Przez ostatnie dekady centrum jej świata była posiadłość La Madrague w Saint-Tropez. Miejsce to, odgrodzone wysokim murem od turystycznego zgiełku Lazurowego Wybrzeża, funkcjonowało na zasadach azylu. Bardot żyła tam w otoczeniu zwierząt – od psów i kotów, po zwierzęta gospodarskie uratowane z rzeźni. Jej codzienność nie miała nic wspólnego z luksusem kojarzonym
z gwiazdami jej formatu. Było to życie surowe, podporządkowane pracy na rzecz fundacji i opiece nad podopiecznymi, w którym spotkania towarzyskie stanowiły rzadkość.
Jej styl działania charakteryzowała bezpośredniość i brak dyplomacji. Jako prezeska fundacji regularnie pisała listy otwarte do głów państw, ministrów i organizacji międzynarodowych. Krytykowała rytualny ubój zwierząt, transport żywego inwentarza na duże odległości, walki byków czy wykorzystywanie zwierząt w cyrkach. Jej retoryka bywała ostra i konfrontacyjna. Nie zabiegała
o sympatię opinii publicznej, zależało jej na skuteczności i zmianie przepisów. Była adwokatką zmian we francuskim i unijnym prawodawstwie regulującym dobrostan zwierząt.
W ostatnich latach życia Bardot coraz wyraźniej dystansowała się od ludzi. Jej mizantropia nie była pozą. Otwarcie mówiła
o swoim rozczarowaniu gatunkiem ludzkim, który postrzegała jako okrutny i destrukcyjny wobec natury. – Zwierzęta nigdy nie kłamią i nie zdradzają – to zdanie stało się jej mottem. Ta postawa, choć przysparzała jej krytyków, była spójna z jej filozofią głębokiej ekologii.
Śmierć Brigitte Bardot 28 grudnia 2025 roku kończy historię kobiety, która dokonała rzadkiej w show-biznesie transformacji.
Z obiektu męskiego pożądania stała się aktorką polityczną i społeczną. Jej fundacja, zatrudniająca obecnie dziesiątki pracowników i wspierana przez tysiące darczyńców, pozostaje sprawnie działającą instytucją. La Madrague, zgodnie z wolą Brigitte, ma pozostać miejscem chronionym. Bardot udowodniła, że sława może być nie tylko celem samym w sobie, ale przede wszystkim narzędziem do wprowadzania realnych zmian. Odeszła tak, jak żyła przez ostatnie 50 lat – na własnych warunkach, w otoczeniu tych, których kochała najbardziej: zwierząt.
Zdj.; domena publiczna




