23 grudnia, 2025
Od Burberry do Schiaparelli: designerskie choinki 2025 w Londynie, Paryżu i Dubaju
Gdzieś pomiędzy wynalezieniem elektrycznej girlandy a erą Instagrama, w pewnym momencie bożonarodzeniowa choinka przestała być po prostu drzewem. Stała się sezonową instalacją, areną, na której luksusowe hotele i domy towarowe wołają o naszą uwagę. W tym roku, patrząc na Londyn, Paryż i Dubaj, można odnieść wrażenie, że tradycyjne zielone gałązki są jedynie pretekstem. Prawdziwym tematem jest światło we współczesnej interpretacji największych mistrzów.
Zacznijmy od Londynu, gdzie tradycja zwykle pija herbatę z nowoczesnością, jednak w tym roku obie siedzą przy zupełnie innych stolikach. W Claridge’s, bastionie brytyjskości, Daniel Lee, dyrektor kreatywny Burberry, postanowił spojrzeć wstecz. Jego drzewko to studium tekstury i nostalgii, czytane jako „dziedzictwo” odmieniane przez wszystkie przypadki. Choinkę zdobią kokardy wykonane z resztek materiałów Burberry – to ukłon w stronę zrównoważonego luksusu, który wciąż brzmi dumnie. Jest to wizja niemal wiktoriańska w swojej przytulności: dzika roślinność, osty (narodowy kwiat Szkocji) i mosiężne dzwonki. U podstawy, zamiast prezentów, spoczywają przerośnięte figury szachowe. To choinka, która zaprasza, by usiąść w fotelu i czytać Dickensa, popijając brandy – bezpieczna, ciepła i bezbłędnie brytyjska.
Zaledwie kilka ulic dalej, przed hotelem The Connaught, atmosfera gęstnieje w zupełnie inny sposób. Urs Fischer, szwajcarski artysta wizualny, nie bawi się w sentymenty. Jego dziesięciometrowa jodła kaukaska to nie tyle drzewo, co platforma wykonana z użyciem technologii AI. Zamiast bombek mamy podświetlane sfery, w których zamknięto wygenerowane cyfrowo twarze. Fischer o swojej instalacji mówi, że to „portret bycia razem”, ale w chłodnym, londyńskim powietrzu te ledowe oblicza, świecące własnym, wewnętrznym światłem, przypominają nam, że współczesna wspólnota jest coraz bardziej cyfrowa. To odważny ruch – zastąpić świątecznego aniołka algorytmem, sugerując, że magia świąt w 2025 roku to łańcuch połączeń, choćby tylko ulotnych jak cyfrowe bity.
Jeśli Londyn jest intelektualny, Paryż pozostaje teatralny. Pod słynną kopułą Galeries Lafayette, stanęła – jak zawsze – gigantyczna choinka, która w tym roku opowiada jeszcze bardziej bajkową historię. Ubrana w ilustracje Jeanne Detallante, konstrukcja staje się centralnym punktem spektaklu światła i dźwięku. To nie jest miejsce do cichej kontemplacji: tegoroczne drzewko co 30 minut woła „Joyeux Noël”. Wstęgi, postacie estetycznego Mikołaja i ogólny przepych przypominają, że dla Francuzów luksus musi być widoczny, słyszalny i oszałamiający. Choinka w Galeries Lafayette to 130 lat tradycji zamienione w pop-operę najwyższej próby.
Za to w Dubaju czeka nas prawdziwa eksplozja ekstrawagancji, w obliczu której zaczynamy kwestionować granice dobrego smaku, ale tylko po to, by natychmiast je zaakceptować. W Mandarin Oriental Jumeira, Daniel Roseberry, dyrektor kreatywny domu mody Maison Schiaparelli stworzył dzieło, które z choinką kojarzy się jedynie dzięki pionowej orientacji. Wszak de facto jest to prawdziwa rzeźba couture: 960 rozbiegających się promieniście, złotych prętów, przy czym to nie złoto przyciąga wzrok. To serce instalacji – dosłownie – wewnątrz tej gwiezdnej konstrukcji pulsuje mechaniczne serce, ozdobione niemal półtora tysiącem kryształów Swarovskiego, które bije 60 uderzeń na minutę, czyli w rytmie ludzkiego serca. Całość nawiązuje do fascynacji Elsy Schiaparelli astronomią i jej wujem, słynnym astronomem. To surrealizm w czystej postaci, gdzie „szokujący róż” Schiaparelli ustąpił miejsca bijącemu czerwonemu sercu pustyni. To luksus, który żyje, oddycha i, co najważniejsze, nie przeprasza za swoją ostentację.
Tegoroczne instalacje mówią nam coś ważnego o nas samych. W Londynie szukamy albo korzeni (Claridge’s), albo nowej definicji ludzkości (The Connaught). W Paryżu – jak dzieci – chcemy być nadal zabawiani. A w Dubaju? W Dubaju chcemy dotknąć gwiazd, nawet jeśli są z metalu, i poczuć, jak bije serce, choćby mechaniczne. W każdym z tych przypadków światło nie służy już tylko do rozpraszania mroku zimowej nocy. Służy do opowiadania historii o tym, kim chcielibyśmy być, gdyby budżet nie grał roli.





