Enter your search keyword or phrase and press enter.

Karol Lewalski: gdańska szkoła precyzji. Linoryt jako szlachetne rzemiosło w cyfrowym świecie

Karol Lewalski: gdańska szkoła precyzji. Linoryt jako szlachetne rzemiosło w cyfrowym świecie

28 lipca 2026

Strażnik, linoryt tracony, 120 × 85, 2025

W dobie powszechnej cyfryzacji obrazu artystyczna grafika warsztatowa odzyskuje swoją pierwotną rolę – szlachetnego rzemiosła, w którym błąd jest niemożliwy, a unikatowy proces staje się rytuałem. Twórczość dr. Karola Lewalskiego, wykładowcy gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, to rzadki przykład malarskiego podejścia do linorytu, zgodnie z którym rygorystyczna technika służy budowaniu wielowarstwowych, świetlistych kompozycji.

Jego twórczość wpisuje się w bogatą tradycję trójmiejskiego środowiska graficznego, jednocześnie wypracowując własny, rozpoznawalny język wizualny. Prace Lewalskiego to nie tylko techniczna biegłość, ale przede wszystkim próba uchwycenia ulotnych stanów emocjonalnych za pomocą precyzyjnie zaplanowanych cięć. Pracując jako adiunkt w Pracowni Podstaw Grafiki Artystycznej, łączy naukową rzetelność badawczą z aktywną obecnością w obiegu galeryjnym, co czyni jego twórczość propozycją dojrzałą i kompletną.

Artysta Karol Lewalski

Genealogia linorytu – od podłogi do panteonu sztuk pięknych

Historia linorytu jest fascynującym przykładem tego, jak banalny materiał o przeznaczeniu czysto użytkowym może stać się nośnikiem najwznioślejszych idei artystycznych. Linoleum, wynalezione w 1860 roku przez Fredericka Waltona jako nowoczesna wykładzina podłogowa, składa się z mieszanki utlenionego oleju lnianego, kalafonii, mączki drzewnej oraz barwników, naniesionych na jutowe podłoże.

Dla świata sztuki technika linorytnicza stała się „młodszym bratem drzeworytu”, oferując artystom matryce o gładkiej i twardej, ale pozbawionej słoistości drewna powierzchni. Pozwalało to na swobodne prowadzenie rylca w każdym kierunku. Chociaż początkowo linoryt traktowany był bardziej jako technika pomocnicza, kojarzona z edukacją plastyczną lub grafiką użytkową, na początku XX wieku sięgnęli po nią artyści z kręgu niemieckiego ekspresjonizmu, tacy jak członkowie słynnej grupy Die Brücke. Docenili oni surowość i siłę kontrastu, jaką oferował ten materiał.

Zapach letniej bryzy, linoryt tracony, 120 × 85, 2025

Pablo Picasso i wynalezienie matrycy traconej

Kluczowym momentem dla barwnego linorytu był rok 1959, kiedy to Pablo Picasso, poszukując metody na uproszczenie procesu wielobarwnego druku, wymyślił i spopularyzował technikę matrycy traconej (linocut à bored perdu). Zamiast żmudnego przygotowywania kilku osobnych płyt dla każdego koloru mistrz z Malagi zaczął wycinać i drukować sekwencyjnie z jednego kawałka linoleum.

Karol Lewalski kontynuuje ten dialog z materią, podnosząc go na poziom akademickiej precyzji. W jego wydaniu linoryt traci swoją surowość na rzecz miękkich przejść tonalnych i złożoności, która często mylona jest z malarstwem olejnym lub akwarelą. To technika dla cierpliwych: wymaga ona od grafika nie tylko sprawnej ręki, ale przede wszystkim wyobraźni przewidującej efekt końcowy na wiele etapów przed jego wystąpieniem.

Pogoń, linoryt tracony, 111 × 76, 2022

Jak powstaje linoryt? Nieodwracalność procesu zamknięta w linoleum

Reżim technologiczny barwnego linorytu redukcyjnego w swej istocie przypomina skomplikowaną partię szachów rozgrywaną z oporną materią. Cały proces – od precyzyjnego transferu projektu na taflę linoleum po finałowe tłoczenie odbitek – opiera się na matematycznej wręcz dyscyplinie planowania „wstecznego”.

Fragment przyborów artysty grafika

Operując dłutami z hartowanej, szwajcarskiej stali, Lewalski wykonuje w płycie specjalnego, artystycznego linoleum mikroskopijne nacięcia, których gęstość i kąt determinują późniejsze nasycenie światłem. Trzeba przy tym z wyprzedzeniem przewidzieć interakcje między kolejnymi warstwami pigmentu, wiedząc, że każda decyzja o cięciu dłutem jest ostateczna i nieodwracalna. Ta techniczna „anatomia straty” rodzi specyficzną psychologię tworzenia – stan najwyższej koncentracji, w którym ryzyko zniszczenia wielotygodniowej pracy towarzyszy artyście aż do ostatniej odbitki.

Z każdym kolejnym kolorem matrycy ubywa. Płyta stopniowo „ginie”, stając się ażurową strukturą, która po nałożeniu ostatniej, najciemniejszej warstwy nie nadaje się do ponownego wykorzystania. Ta nieodwracalność sprawia, że każda seria odbitek jest zamkniętym rozdziałem – świadectwem drogi, której nie da się przebyć powtórnie. Fizyczny brak matrycy po zakończeniu prac nad cyklem nadaje grafikom Lewalskiego aurę autentyczności, której nie sposób podrobić w procesie mechanicznym.

Arkusz papieru po wyjęciu z prasy

Estetyka struktury w przestrzeni

Współczesne wnętrza, projektowane w duchu wyrafinowanego minimalizmu, stanowią idealne tło dla dzieł operujących detalem i fakturą. Grafika Karola Lewalskiego, dzięki specyficznemu procesowi tłoczenia farby, posiada unikatową mikrorzeźbiarską powierzchnię. W zależności od pory dnia i kąta padania światła warstwy koloru nakładane jedna na drugą ujawniają swoją głębię, tworząc subtelny relief. To sprawia, że każda odbitka na szlachetnym papierze Somerset czy Fabriano zyskuje status autonomicznego artefaktu o ogromnym potencjale aranżacyjnym.

Karol Lewalski w pracowni

Dzieło o tak wysokim standardzie wykonania nie jest jedynie dekoracją – to punkt centralny, który humanizuje przestrzeń poprzez widoczny ślad dłuta i szlachetność bawełnianego papieru. Wprowadza do wnętrza spokój wynikający z porządku kompozycyjnego, będąc jednocześnie wyrazem szacunku dla kunsztu, który wymaga czasu i bezbłędnej koncentracji.

Tekst: Andrzej Kraszewski Galeria Wiele Sztuki

Zdjęcia: Karol Lewalski